Alpy szwajcarskie: zginął przedstawiciel kleru Zbigniew Antosz
"Stała się dramat Zbyszek zginął – usłyszałem w słuchawce telefonu łamiący się głos ks. Adama Firosza. Nogi ugięły się pode mną. Chciałem wierzyć, iż to nieprawda. Niestety. lecz nie istotnie ongiś Zbyszek pakował się, cieszył się z wyjazdu w Alpy. Kupił nowiusieńki aparat taterniczy, jeździł po niego do Warszawy. tyle o wyprawie opowiadał. Nie ma go... proszę mi wybaczyć. trudno o tym mówić" - powiedział ks. Piotr Szeptuch, paroch z Miączyna.
21 lipca w Alpach szwajcarskich zginął polski przedstawiciel kleru Zbigniew Antosz, pochodzący z okolic Biłgoraja, pracujący w parafii w Miączynie (powiat zamojski). Spadł z wysokości 200 m, w toku gdy schodził z dwoma innymi Polakami w formie zaliczki Matterhorn (4478 m n.p.m.). Poszukiwania stały dobę, ciało kapłana znaleziono w sobotę wieczór
Rok przedtem zdobył Mont Blanc (4808 m n.p.m.), obecnie planował wyprawę w Himalaje.
Na wyprawę w Alpy wybrało sie czterech duchownych: ks. Zbyszek Antosz, ks. Adam Firosz, ks. Krzysztof Maj i ks. Leszek biała barwa Wyruszyli 14 lipca. 20 lipca zdobyli ekstremum Matterhorn (we trzech jako że jeden z księży został na dole). Gdy schodzili zaczął zapadać zmrok a oni śpieszyli się iżby zdążyć do schroniska. Szczegóły zdarzenia nie są znane. Trzech pozostałych uczestników wspinaczki przebywa nadal w Szwajcarii.