Łódź: ciało denata leżało przez pięć dni w parku miejskim
Do redakcji "Gazety Wyborczej" w Łodzi 16 maja przyszedł czytelnik i poinformował, że w parku miejskim od kilku dni leży ciało zmarłego mężczyzny.
Poinformował również, że naczelny uderzenie zadzwonił na policje w sobotę (12 maja).
"Pomóżcie. Od soboty w parku na Zdrowiu leży umarlak dwakroć dzwoniłem na 997, lecz on tam wciąż jest. Więcej na policję telefonował nie będę, pomyślałem, że na odwrót wy pomożecie" - powiedział.
"Szedłem ścieżką i zauważyłem w krzakach leżącego człowieka. Pomyślałem, przypuszczalnie się na pół gwizdka poczuł, w takim razie podszedłem bliżej zobaczyć, co się stało. Leżał na wznak, proszek złożone ręce, prawdopodobnie był bez butów, muchy chodziły mu po twarzy. Pomyślałem: umarlak od razu zadzwoniłem pod 997. Powiedziałem, że w parku na Zdrowiu leży umarlak niezmiernie dokładnie wytłumaczyłem jak go wypatrzyć Sympatyczna płeć słaba spytała na odwrót skąd wiem, że on nie żyje, lecz kandydatura przyjęła. Pomyślałem, że to co zrobiłem powinno wystarczyć".
Drugi uderzenie dzwonił w pierwszy dzień tygodnia (14 maja).
"Znów zadzwoniłem na policje. Zgłosiła się inna płeć słaba od razu powiedziałem, że dzwoniłem w sobotę z informacją o nieżywym człowieku w parku na Zdrowiu. Pytałem, z jakiego powodu go nie zabrali. Usłyszałem, że mogę napisać skargę do komendanta. płeć słaba spytała dokąd to jest Wytłumaczyłem jeszcze dokładniej niż w sobotę. kandydatura zostało przyjęte. Nie miałem żadnych wątpliwości, wypadek jest załatwiona".
Kolejny uderzenie czytelnik przedtem nie dzwonił na policję. W środę (16 maja) gdy zobaczył, że ciało nadal leży w tym samym miejscu przyszedł do redakcji.
"Idę tam i ręce mi opadły, bo umarlak wciąż tam leżał. Doszedłem do wniosku, że nie ma co z policją prowadzić konwersację Przyjechałem pionowo do was".
Policja pojawiła się dopiero po telefonie pracownika prasa periodyczna "Były dwa zgłoszenia. Wyciągniemy najsurowsze konsekwencje w obliczu winnych" - poinformował Jarosław Wołoszyński, szef łódzkiej policji.
Policja tłumaczy się, że patrole po przybyciu na wskazane miejsce nie odnalazły zwłok. Sytuację bada Wydział kontroli Wewnętrznej Komendy Wojewódzkiej w Łodzi i prokuratura.
Zmarły okazał się 71-letnim mężczyzną, mieszkającym niedaleko parku. pały po wstępnych oględzinach przypuszcza, że nie było to mokra robota